Twoje auto nie wjedzie do „strefy”?
Nowe przepisy uderzą w Ciebie, Twoich bliskich lub firmę?
Napisz do nas – pomagamy osobom poszkodowanym szkodliwymi przepisami:
W szalonym dążeniu do egalitaryzmu (neo)marksiści nie cofną się przed żadnym absurdem. Najbardziej nawet obłąkańczą ideę przekują w obowiązujące prawo i z żelazną konsekwencją będą egzekwować jego przestrzeganie.
Komuniści twierdzili, że chcą pomagać biednym. Był to jednak tylko pretekst do pognębienia bogatszych, klasy średniej i każdego, kto nie był pozbawionym kultury proletariuszem.
W obecnych czasach władze wielu miast deklarują chęć wyrugowania z nich samochodów, jako że mają one być źródłem zanieczyszczenia, powodować śmiertelne wypadki i zatłoczenie ulic. Ale to tylko pretekst. Prawdziwy cel jest zupełnie inny.
Wystarczy przejechać kawałek drogi w kilku różnych krajach, a wszędzie zobaczymy to samo. Coraz więcej ulic z ruchem dozwolonym jedynie dla pojazdów rozmaitych służb, coraz mniej miejsc do parkowania – a jeśli już wolno gdzieś zaparkować, możliwość taka jest droższa (a w wielu miejscach da się zatrzymać tylko na dwie albo trzy godziny). Mandaty za przekroczenie prędkości (ograniczanej do tak absurdalnego stopnia, że dziecko na rowerze porusza się szybciej), za pozostawienie auta w coraz liczniejszych strefach z zakazem parkowania czy za łamanie rozmaitych innych, mnożących się przepisów ruchu drogowego są absurdalnie wysokie. Na wielu ulicach i mostach, które miały dwa pasy ruchu po każdej stronie, jeden został wyłączony – po to, by od czasu do czasu mogły przejechać dwa-trzy rowery. Wszystkie te mechanizmy zamiast rozwiązać istniejące problemy, co było celem ich wdrożenia, jedynie je pogłębiają.
Dochodzą do tego utopijne postulaty wymiany wszystkich pojazdów spalinowych na elektryczne, całkowitego wyłączenia z ruchu aut prywatnych czy powszechnego poruszania się pieszo albo na rowerze w miejscach, gdzie klimat zdecydowanie nie sprzyja takim formom przemieszczania się.
Co stoi za tą wojną z motoryzacją? Czy samochody nie są nam potrzebne? Czy nie lepiej zimą szybko dowieźć chore dziecko do szpitala samochodem, niż czekać na autobus, który może w ogóle nie przyjechać?
Problem z samochodami polega na tym, że są one źródłem nierówności. Dzięki nim łatwo pokazać, ile się ma pieniędzy. Styl ubierania się czy noszenie biżuterii jako sposób akcentowania statusu już się przeżył – auto jednak wciąż pozostaje wyznacznikiem poziomu zamożności.
A wszelka różnica poziomu to grzech główny w lewackim katechizmie.
Valdis Grinsteins
Artykuł ukazał się w 102. numerze dwumiesięcznika „Polonia Christiana”.
Napisz do nas – pomagamy osobom poszkodowanym szkodliwymi przepisami:
Ruch Społeczny „Nie Oddamy Miasta” chce normalności, sprzeciwia się łamaniu praw obywatelskich, niszczeniu wolności działalności gospodarczej i rozpadowi więzi społecznych.
Nasza działalność jest możliwa tylko dzięki darczyńcom.
Każdy datek wpłacany na rzecz Ruchu przeznaczamy na: