Twoje auto nie wjedzie do „strefy”?
Nowe przepisy uderzą w Ciebie, Twoich bliskich lub firmę?
Napisz do nas – pomagamy osobom poszkodowanym szkodliwymi przepisami:
Polaków nurtują coraz bardziej kwestie zadłużenia państwa, konsekwencje zaciągniętych przez nie zobowiązań oraz sposoby wyjścia z tego problemu. Jak wiemy, od wielu lat nasz krajowy budżet notuje deficyt, który w ostatnim czasie przybrał olbrzymie wręcz rozmiary, praktycznie uniemożliwiając normalne funkcjonowanie państwa. Obciążenie spłatą długu jest już tak duże, że wiąże nam ręce. Uderza w inwestycje, rozwój państwa, dobrobyt mieszkańców. To już jednak nie tylko problem kasy państwowej. Schodzi on po drabince władzy coraz niżej, a więc do samorządów.
Chciałbym wykazać na przykładzie miasta Krakowa, dlaczego ten problem jest tak ważny, dlaczego jego rozwiązanie to paląca konieczność i dlaczego trzeba o tym mówić na każdym kroku. Bez tego żyjemy w nieświadomości, w której jesteśmy utrzymywani od lat.
Budżet miasta, budżet państwa i budżet każdego obywatela mają wspólne pewne cechy. Jeżeli nam – mieszkańcom, konsumentom, brakuje pieniędzy na zaspokojenie wszystkich potrzeb, to ten stan przekłada się też na nasze gminy i na organizm całego państwa.
W przypadku Krakowa, należącego do ścisłego grona największych metropolii w Polsce, z milionową aglomeracją i budżetem w wysokości 8 miliardów złotych, zadłużenie już zdążyło zrównać się z wysokością rocznego planu wpływów i wydatków!
Są to kwoty niewyobrażalne dla zwykłych zjadaczy chleba. Ta sytuacja prowadzi do bardzo złych konsekwencji. Spłata odsetek jest wielkim obciążeniem dla gminy. Skąd w Krakowie narosła tak wielka góra zobowiązań?
W skali całej Polski jest to dziś miasto o największym procentowym zadłużeniu w stosunku do wysokości budżetu. Pod względem kwoty zobowiązań na podobnym poziomie sytuuje się Warszawa. Ta jednak dysponuje trzykrotnie większym budżetem, więc relacja długu do wpływów jest dla stolicy kraju znacznie mniej dotkliwa. W przypadku Krakowa wciąż rośnie. Budżet na następne 12 miesięcy prawdopodobnie zostanie obciążony największym deficytem w historii.
Jak powstał ten dług? Przypomnę, że Kraków od wielu, wielu lat rządzony był przez profesora Jacka Majchrowskiego. Otóż te 22 lata, czyli 5 kadencji rządów, doprowadziło do 6,5-miliardowego długu! Narósł on szczególnie w drugiej dekadzie obecnego wieku, kiedy obserwowaliśmy nietrafione, przeszacowane i spóźnione inwestycje, wydatki ponad stan (zwane niekiedy „bizancjum Majchrowskiego”), zatrudnianie niekompetentnych osób, zwiększanie zatrudnienia w Urzędzie Miasta Krakowa i w spółkach miejskich. Koronnym przykładem absurdów wydatkowych była druga miejska telewizja, której nie oglądał prawie nikt, choć pochłaniała miliony. Podczas ostatniej kadencji doszły do tego: „pandemia”, lockdowny, wysoka inflacja i Polski Ład, który wprowadził jeszcze większy chaos i doprowadził do powiększenia deficytu w kasie miasta.
Przypomnijmy: główną pozycję w budżecie Krakowa – ponad 35% – stanowi edukacja. Kilkanaście procent wydajemy na komunikację. Dla tych dwóch działów gmina w kończącym się roku 2025 musiała dwukrotnie poprawiać rubryki w uchwale finansowej i emitować dodatkowe obligacje, żeby wystarczyło na bieżące wydatki.
Powiedzmy sobie szczerze: mamy do czynienia z nonszalancją w zarządzaniu miastem, które w pewnej mierze przypomina wielkie przedsiębiorstwo, gospodarczy organizm. Ta nonszalancja w połączeniu z brakiem kompetencji, doprowadziła do obecnego stanu.
Nowa ekipa, która objęła władzę w 2024 roku, obiecywała, że przeprowadzi gruntowny audyt i znajdzie albo stworzy koncepcję wyjścia z pułapki. Nic takiego nie miało miejsca. Jeżeli audyt się odbył, był on nieczytelny, niewiarygodny, bez konkluzji. Natomiast programu na wyjście z zadłużenia nie ma do dzisiaj. Nie przedstawiono go ani na sesji budżetowej w czerwcu, ani też na niedawnej sesji nadzwyczajnej, zwołanej właśnie w celu omówienia katastrofalnej sytuacji finansowej miasta.
Zaciąganie kolejnych zobowiązań po to, by pokrywać bieżące wydatki, jest bardzo złym kierunkiem. Trzeba tu wspomnieć, że już bardzo dawno temu do samorządów zeszła z samej góry – czyli ze szczebla centralnego – polityka w tym najgorszym wydaniu. Miastem rządzą polityczne koterie. Nowa ekipa całe zło zrzuca na poprzednią, a wypada przypomnieć, że podczas uchwalania tych wszystkich budżetów Koalicja Obywatelska głosowała zgodnie z klubem Przyjazny Kraków prezydenta Majchrowskiego. Jest zatem współodpowiedzialna za obecny stan i nie może umywać rąk.
Kolejną rzeczą, niezwykle irytującą mieszkańców, jest „epidemia kolesiostwa”, czyli zatrudnianie na etatach w urzędzie miasta i spółkach gminnych niekompetentnych pracowników i tworzenie tam kolejnych, zbędnych stanowisk.
Jest to zapewne nagroda za pomoc w pozyskaniu głosów przy wyborach, czyli zwykła korupcja polityczna. Ten kiepski teatr odbywa się w samorządach od wielu lat. Zresztą Kraków nie stanowi tu wyjątku.
Uważam, że jak najbardziej słuszne jest ograniczenie liczby kadencji, w których może pracować dla gminy jedna osoba. Po dwóch kadencjach powinna nastąpić przerwa, po której ponownie można by się ubiegać o urząd czy stanowisko.
My zaś – działacze społeczni, którzy nie chcą mieć z „wielką polityką” zbyt dużo wspólnego, powinniśmy zacząć bardziej aktywnie współpracować dla dobra mieszkańców i próbować ich aktywizować.
Największe polskie miasta weszły na błędną ścieżkę, prowadzącą do spirali zadłużenia, które stopniowo przerzuca się w podatkach, opłatach i różnego rodzaju pośrednich kosztach na mieszkańców. Możliwe, że w Krakowie, będącym na czele w wyścigu do bankructwa, trzeba będzie nawet przeprowadzić referendum w sprawie odwołania prezydenta i radnych. Trudno bowiem wyobrazić sobie, aby obecna sytuacja mogła być utrzymywana (czytaj: rolowana) w nieskończoność.
Napisz do nas – pomagamy osobom poszkodowanym szkodliwymi przepisami:
Ruch Społeczny „Nie Oddamy Miasta” chce normalności, sprzeciwia się łamaniu praw obywatelskich, niszczeniu wolności działalności gospodarczej i rozpadowi więzi społecznych.
Nasza działalność jest możliwa tylko dzięki darczyńcom.
Każdy datek wpłacany na rzecz Ruchu przeznaczamy na: